poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział I - Nowy początek

-Że co proszę ? Nie mam ochoty iść na ten koncert. Nie rozumiem tego jak możesz się nimi aż tak jarać ?- zawołałam zdziwiona przez telefon.
- Angelika proszę Cię, wiesz że to dla mnie ważne, zrób to dla mnie, chodź ze mną. Mam dwa bilety w pierwszym rzędzie, wiesz jak trudno było je zdobyć ? - powiedziała błagalnym głosem Weronika .
- No nie wiem, naprawdę nie przepadam za nimi. Oni są jak.. hmm.. no nie wiem.. Ale każdy potrafi wyjść na scenę i zaśpiewać z playbacku . - ciągnęłam
- No prrooooooooszę ! -  nie dawała za wygraną Weronika
- ohhh.! No dobra, dobra. Pójdę już z Tobą na ten głupi koncert- nie wiem czemu ale uległam.
- Dzięki, dzięki, dzięki ! Jesteś kochana ! Ok, koncert jest za  tydzień więc jakoś pojutrze będziemy musiały wylecieć. A właśnie mówiłam Ci już że ten koncert będzie w Londynie ? - Powiedziała podekscytowana
- Co ?! Nie, pominęłaś ten jeden szczegół . Myślisz, że moi starsi mnie puszą samą do Londynu ? Szczerzę wątpię. - Powiedziałam lekko zdenerwowana chodź ucieszył mnie fakt że nie będę musiała tego wszystkiego znosić .
- Ojj nie przejmuj się nimi, ja z nimi pogadam. Moja ciocia mieszka w Londynie, wynajmiemy pokój w hotelu niedaleko jej domu.- powiedziała wyluzowana  jakby wiedziała że wszystko wyjdzie po jej myśli .

I stało się, jak na złość moi rodzice zgodzili się na ten cały wyjazd. Stwierdzili że to mi dobrze zrobi i że to dobra okazja na pod szlifowanie języka. W sumie to zawsze chciałam pojechać do Londynu ale nie na ten głupi koncert jakiegoś One Direction czy jakoś tak.. Yhh..!
Nie wiem czemu ale lecimy tam na miesiąc. W sumie to może być fajnie.

***
No dobra, spakowałam chyba pół szafy i jestem gotowa, tylko nie wiem jak ja się zabiorę z 2 walizkami, dwiema dużymi torbami i z jedną małą .  Znając Werę to ona też zabierze spooro rzeczy, możliwe że nawet więcej ode mnie .
Czas się ogarnąć i spadać na lotnisko . Mama od rana zadaje mi masę pytań w stylu " spakowałaś to ? ", "a tamto ? " To jakieś chore, ile razy można się pytać o to samo, nie jestem już dzieckiem i umiem o siebie zadbać, jak sądzę .
Umówiłam się z Weroniką na lotnisku . Oczywiście mama prawiła nam kazania :
-Bądźcie grzeczne, nie narozrabiajcie , słuchajcie się cioci Weroniki, uważajcie na siebie, pilnujcie się na wzajem, nie wpakujcie się w żadne kłopoty - i wiele wiele innych .
Na szczęście rozpoczęła się odprawa. Pożegnałam się z mamą, nie ukrywam że chciało mi się trochę płakać jak zobaczyłam łzy w oczach mamy.
- To co Angelika, gotowa na wielki podryw w Londynie i na akcję "rozkochać w sobie One Direction " - zawołała podjarana Wera
- Na to pierwsze owcze ale na to drugie to już nie !- nie wiem czemu ale zaczęłam się śmiać, jak to ja .
***
Wreszcie ! Nie wierzę, że jestem w Londynie! Jestem cała happy.
-To gdzie jest twoja ciotka? - Spytałam rozglądając się po lotnisku
-O tu, idzie w naszą stronę- Weronika pokazała na szczupłą brunetkę, która wyglądała na 30 lat .
- No cześć dziewczyny - zawołała ciocia Wery - Weronika jak wyrosłaś , jesteś już prawie dorosła- uściskała ją na przywitanie - A ty jesteś przyjaciółką Weroniki ? Miło mi Cię poznać, mów do mnie Sabina - brunetka podała mi rękę z uśmiechem na twarzy .
-Mi też miło panią poznać. Nazywam się Angelika.
- No dobra dziewczęta, bierzcie swoje bagaże i wskakujcie do samochodu, jedziemy was zameldować w hotelu - Jak Sabina powiedziała, tak zrobiłyśmy. Z ledwością zmieściłyśmy się do samochodu z tymi walizkami .
Gdy dotarłyśmy na miejsce oniemiałam. Nasz hotel wyglądał pięknie, a o pokoju już nie wspomnę. Co ja gadam, pokoju ? to było całe piętro : duży salon, 3 sypialnie, 2 łazienki, kuchnia i jadalnia, chyba o niczym nie zapomniałam . Od razu się rozpakowałyśmy i postanowiłyśmy spędzić resztę dnia na oglądaniu filmów. 

***
Następnego dnia chciałyśmy trochę zwiedzić Londyn . Sabina pokazała nam to i owo. Tu wszystko wygląda wspaniale. Po zwiedzaniu poszłyśmy na obiad do restauracji, wychodząc wpadł na mnie jakiś chłopak. Oczywiście się przewróciłam jak to ja .
-Auć ! - krzyknęłam upadając
-Ojej przepraszam. Nie zauważyłem Cię. Wszystko ok ? - zapytał brunet pomagając mi wstać.
- Tak, jest spoko, dzięki - chwyciłam jego rękę, nie wiem czemu ale w tym momencie ogarnęło mnie dziwne uczucie. Chłopak spojrzał mi się w oczy i lekko się uśmiechnął a na jego twarzy pojawiły się urocze dołeczki.
- O matko ! Ty .. ! Ty jesteś Harry Styles- krzyczała podjarana Wera z rumieńcami na twarzy.
- Naprawdę ? Ten z tego zespołu, który tak kochasz ? - zrobiłam dziwną minę.
- Ciiiii.. - uciszyła mnie. Zauważyłam że zrobiła się bardziej czerwona.- Tak to ten.- szepnęła mi na ucho. Brunet cały czas lekko się uśmiechał. Weronika nie wytrzymała i zapytała go :
- Możemy sobie zrobić z Tobą zdjęcie ?
- Oczywiście - odpowiedział zadowolony
- Stańcie obok niego, zrobię wam zdjęcie - zaproponowała ciotka
- Nie, nie. Obejdzie się beze mnie- powiedziałam usuwając się z przed obiektywu aparatu, który Sabina wyciągnęła z torebki.
-Jak możesz nie chcieć mieć z nim fotki ? Naprawdę, czasami Cię nie rozumiem - lekko zirytowała się Wera.
- Uwierz mi, jakoś przeżyje -
Zauważyłam po minie tego całego Harrego że raczej pierwszy raz się spotkał z osobą, która nie wrzeszczy na jego widok i nie chce sobie robić z nim fotki.
- Dzięki - powiedziała Wera
- Proszę bardzo - uśmiechnął się do Weroniki, spojrzał się na mnie i poszedł dalej .
Nie rusza mnie to że jest jakąś wielką gwiazdą ale jego słodkie dołeczki mnie rozwaliły .

4 komentarze:

  1. Jejciu .. Zajebiście piszesz .. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham twoje opowiadania.!!!
    Są super.! :) Pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham cię po prostu ! <3

    OdpowiedzUsuń